Poranny spacer uliczkami Ostrowa Wielkopolskiego…
Miasto urokliwe, z żyjącymi od rana kafejkami na rynku…
kilka zdjęć jeszcze dodam po wypstrykaniu reszty klatek na kliszy…
Bronica S2A/Rollei Superpan 200
“…Wer jetzt kein Haus hat, baut sich keines mehr.
Wer jetzt allein ist, wird es lange bleiben,
wird wachen, lesen, lange Briefe schreiben
und wird in den Alleen hin und her
unruhig wandern, wenn die Blätter treiben…”
“…Who’s homeless now, will for long stay alone.
No home will build his weary hands,
He’ll wake, read, write letters long to friends
And will the alleys up and down
Walk restlessly, when falling leaves dance…”
René Karl Wilhelm Johann Josef Maria Rilke
Bronica S2A/Rollei Superpan 200
Do not go gentle into that good night,
Old age should burn and rage at close of day;
Rage, rage against the dying of the light.
Though wise men at their end know dark is right,
Because their words had forked no lightning they
Do not go gentle into that good night.
Good men, the last wave by, crying how bright
Their frail deeds might have danced in a green bay,
Rage, rage against the dying of the light.
Wild men who caught and sang the sun in flight,
And learn, too late, they grieved it on its way,
Do not go gentle into that good night.
Grave men, near death, who see with blinding sight
Blind eyes could blaze like meteors and be gay,
Rage, rage against the dying of the light.
And you, my father, there on the sad height,
Curse, bless me now with your fierce tears, I pray.
Do not go gentle into that good night.
Rage, rage against the dying of the light.
Dylan Thomas (1914–1953)
-przecież potrafisz-szepnął brzask wsiąkając w spróchniały parkiet
tak dawno nie rozmawialiśmy…
….jeszcze raz mięśnie popchnęły gęstą, nikotynową krew poprzez nieskończone meandry skamieniałych żył a spalone płuca zassały potrzebną dawkę ciemnego dnia by wypełnić się życiem…
jeszcze jeden dzień…
roześmiane w krzywym uśmiechu wdowy w brudnych suv-ach krążą dookoła talerza w szaleńczym biegu…
ciemne strony popołudniowe
Nieco zapomnianych historii…pełno ich poutykanych w szuflady i za okładki książek…patrzą spod łóżek i żyją w kurzu pod wersalką…i ciągle są…czasem bez zakończenia którego być może nigdy już nie będzie…tkwią w pamięci zapisane słowa, zachody i wschody słońca, poranne rosy i buty przemoczone śniegiem…
zapomniane historie…
Wiecie…czasami…wystarczy tylko zapytać…Wyartykułować tych kilka prostych zdań które zazwyczaj grzęzną mi w gardle, gniotą w głowie…Tak było z tymi zdjęciami.Gapiłem się przez zakurzone okna autobusu zimą…wiosną..latem…Z myślą że może by tak, fajnie by było etc…
Dziś dawni królowie i królowe szos. Dawni? Może ktoś wróci im jeszcze życie. Obudzą się widlaste ósemki i stalowe potwory powrócą na meandry szos, łapczywie pożerając oczami reflektorów kolejne meandry kilometrów drogi…Dziś czekają na chwilę kiedy ktoś je odkryje i przywróci do życia…Pontiac, Cadillac, Chrysler, Dodge, Buick, Daimler…i wiele innych trwale wpisanych w historię i niosących własne historie…
Dziś 117 zdjęć…może sporo jednak ciężko mi było odrzucić którąś z opowieści pachnących rozgrzanym asfaltem i tęsknotą…
Serdeczne podziękowania dla Pana Józefa Kijaka który pozwolił mi na wykonanie tych fotografii…I mam nadzieję że pozwoli jeszcze kiedyś bym zajrzał na jego włości…:)
Nie będę już więcej “gadać”…:)
Zapraszam do galerii…
Kirkut w Koźlu…
Wielu z nas nawet nie zdaje sobie sprawy że takie miejsce istnieje w tym mieście.
Jego ślady możecie znaleźć w lasku na Dębowej-vis a vis baru “Hula-Gula”.
Po nekropolii pozostał jedynie fundament płotu, kilka fundamentów macew, skruszona kolumna i śmieci pozostawiane przez “letników”..
Sporo czasu zajęło mi znalezienie jakiegoś “pisemnego” śladu pośród rozrzuconych kamieni…
Został założony w 1814 r. Zajmował powierzchnię 0,28 ha.Kirkut został częściowo zniszczony przez Niemców w czasie II wojny światowej(choć ponoć było to jedynie kilka draśnięć na macewach), ale wciąż istniał po jej zakończeniu.W 1948 roku Wojewódzka Rada Żydowska otrzymała polecenie usunięcia napisów w języku niemieckim zarówno z cmentarza jak i pomników.
To przesądziło o jego losie..
Około 1939 roku gmina żydowska w Koźlu liczyła około 80 osób.Synagoga znajdowała się na terenie dzisiejszej przychodni przy ulicy 24 Kwietnia. Podpalono ją w 1938 roku podczas “Nocy Kryształowej”
To druga historyczna nekropolia w mieście prócz resztek cmentarza miejskiego i garnizonowego przy ulicy Raciborskiej,
Kirkut ginie pośród drzew, w ciszy, cmentarz na Raciborskiej na naszych oczach.
Agfa Billy Clack.Średnioformatowy aparat fotograficzny na klisze 120.Produkowany był w latach 1928-1930.Obiektyw Agfa Jgenar o ogniskowej 7,5 cm,dwusoczewkowy, trzy przysłony 8.8 , 11 i 16, , czas naświetlania tylko 1/25(1/30?) oraz B, format 6×4.5 , minimalna odległość od “celu” to ponoć 250cm, wbudowany (!) zółty filtr.Przedstawiciel stylu Art Deco.Stałem się jego właścicielem niedawno dzięki koledze Maćkowi (jeszcze raz pięknie dziękuję:).Po całonocnym czyszczeniu mechanizmów (no może to zbyt mocno powiedziane gdyż części tu naprawdę niewiele), założyłem ostatnią rolkę Rolleia Superpan 200 i poszedłem popstrykać.Efekty poniżej:)Aparat robi zdjęcia, zaskoczył mnie ostrością (soczewka z przodu jest w dramatycznym stanie),nieco łapie bliki ale przy tej jakości optyki nie jest to dziwne a i nadaje nieco smaczku.
Taka magia…sprzed jakichś 80 lat…:)
Włodzienin(1945-46 Władzienin, cz.Vladěnín, niem.Bladen).
Wieś polożona w powiecie głubczyckim.
Zniszczony w 1945 roku kościół cmentarny św. Mikołaja.
Pod koniec drugiej wojny w tej okolicy toczyły się ciężkie walki.
Na szczycie wieży znajdowało się gniazdo niemieckiego karabinu maszynowego.
Dzisiaj w stanie tzw.”trwałej ruiny”.Szczyt wieży pozbawiony oryginalnego hełmu zaadoptowano jako taraz widokowy.
Włodzienin to nie tylko ruiny kościoła-to również teren ciekawych prac wykopaliskowych ze śladami osady sprzed 3,5 tysiąca lat czyli starszej od Biskupina o blisko 1000 lat.
“…Okolice Włodzienina stanowią jedyny w swoim rodzaju naturalny skansen zabytków budownictwa obronnego. Na gruntach należących obecnie częściowo do Włodzienina, a częściowo do Jędrychowic (w przeszłości tylko do Włodzienina), zachowały się cztery grodziska, usytuowane na cyplach wysokiej terasy nadrzecznej nad dolinami Troi i jej dopływów: grodzisko z wczesnej epoki brązu, dwa grodziska średniowieczne oraz domniemane grodzisko dwuczłonowe z okresu średniowiecza i czasów nowożytnych ze znajdującymi się w jego obrębie ruinami gotyckiego kościoła św. Mikołaja. Grodziska z okresu średniowiecza stanowią najpewniej pozostałość rycerskich siedzib obronnych, wykorzystywanych m.in. przez słynnych raubritterów z Włodzienina.”
Więcej do poczytania:
Strona Włodzienina
Gazeta Opole
NTO
Nowa Cerekwiacz (cz.Nová Cerekev, niem. Deutsch Neukirch (dawniej Neukirch), od 1936 r. Altstett).
Wieś nad doliną rzeki Troi-15 km na południowy wschód od Głubczyc.Kościół cmentarny został wybudowany w 1688 r. dzięki fundatorowi Wacławowi Walerianowi z Vrbna i Bruntalu .
Kościół w obecnym stanie pozostaje od 1945 roku.
Został uszkodzony na skutek działań wojennych.
Nowa Cerekwia to nie tylko ów zrujnowany kościół.To jeszcze miejsce niezwykłych wykopalisk oraz ruiny zamku (ten obecnie w rękach prywatnych).
Więcej informacji znajdziecie tu:
Wikipedia
Gazeta Wyborcza
NTO.pl
Nasz Dziennik
www.poszukiwania.pl
Poranne landszafty wypisane ciszą we mgle…
Te kosmiczne ruiny to resztki Fabryki Papieru i Fabryka Celulozy Waldhof (jeden z najnowocześniejszych tego typu zakładów przed II Wojną Światową,pracowało tu 1500 osób).W tej chwili najbardziej widocznym obiektem jest klinkierowy(?) zbiornik z wieży jednego z budynków .
Wszystko przemija..lecz czasem temu przemijaniu bardzo pomagamy…
Wczoraj…cudowna mgłą i niesamowite zjawisko astronomiczne jakim jest zaćmienie słońca…Mgłą przydała się bardzo-całe widowisko było pięknie przefiltrowane przez naturę więc cyfrak nie wymagał specjalnych wynalazków w postaci filtrów (polar w supporcie jednak czekał cierpliwie).Stałem sam pomiędzy starym cmentarzem a przejściem na Starą Odrę w kompletnej ciszy, w szeleszczącym pod stopami zmrożonym śniegiem…nawet hałaśliwe kaczki które wędrują w te i z powrotem Golką zamilkły…usiłowałem sobie wyobrazić myśliwego na dalekiej północy, egipskiego czy też inkaskiego chłopa, którzy bez tej wiedzy jaka obecnie posiada zwykły człowiek, obserwowali to niesamowite zjawisko…Cóż myślał zwykły człek kilka tysięcy lat temu..cóż zawinił że bogowie zabierają mu słońce…jakież monstrum potrafi je pochłonąć…co z jutrem…co z “za chwile”..z rodziną, z dziećmi, dobytkiem, plonami, bydłem i wszystkimi tymi ziemskimi sprawami…gdzie kapłani…czy ofiary znów nie zostały przyjęte?
połykanie słońca…
Galeria owym zjadanym słońcem wyrysowana…