Category: with love (page 6 of 6)

fahrenheit 8.20

szukałem Hoppera pośród znajomych kątów. w szybach domów, w wystawach sklepowych i na zimnym bruku.
błądziłem w mglistym, miejskim krajobrazie skażonym żółcią i rozbłyskami świateł przemykających chyłkiem samochodów.
miasto umierające o 17.30 . 
chcę już do Ciebie…
tęsknię.

cosel friedhof

Te dawne wycieczki na znikający kozielski cmentarz wciąż sypią kawałkami tablic tych które są jeszcze, których nie ma i tych z twarzą wciśniętą w mokra, jesienną ziemię. Wciąż jeszcze jest odrobina pamięci o tych co byli tu przed nami, co cieszyli się życiem, sobą,
co kochali bezgranicznie.

Dusze

Te słowa są w Nas od wieków i na wieki wieków. Są starsze niż Śmierć i Świat. Dotykami ich a one wrosły w Nasze Dusze jak korzenie wielkich, starych drzew… Jesteśmy… i będziemy trwać przez stulecia w ziemi i powietrzu…w niezmierzonej przestrzeni… My…

Słowa

Czasem nie potrafię mówić tak…mój język tak ubogim się zdaje… znajdować te wszystkie słowa które są w stanie opisać co do Ciebie czuję… czasem je utykam w swoją druga mowę…pcham w drobiny światła unoszące się wokół… pcham w myśli…skrzynki i pudełka rozświetlone Tobą w trawy, kwiaty kończyny i jesienne liście… wciskam je ptakom pod skrzydła by niosły je Tobie… pełnym Ciebie Najmilsza… te niewypowiedziane słowa zamykam w obrazie… krzyczę w przestrzeń…krzyczę światu… Ciebie Kocham…Ciebie… Mój Szepcie… Moje Szczęście… Czekam Ciebie… Tęsknię Ciebie… Jestem

I jestem…

Obłoki, co z ziemi wstają…

Obłoki, co z ziemi wstają
I płyną w słońca blask złoty,
Ach, one mi się być zdają
Skrzydłami mojej tęsknoty.
Te białe skrzydła powiewne
Często nad ziemią obwisną,
Łzy po nich spływają rzewne,
Czasem i tęczą zabłysną.
Gwiazdy, co krążą w przestrzeniach
Po drogach nieskończoności,
Są one dla mnie w marzeniach
Oczami mojej miłości.
Patrzą się w ciemne odmęty
Te wielkie ruchome słońca…
I ja miłością przejęty,
Patrzę i tęsknię bez końca

Adam Asnyk

ja…czekam..
na Ciebie…i tęsknię…

ars magna lucis et umbrae

Byliśmy tam. Przemykając porankiem, mgłą, polem, nadbrzeżnymi trzcinami. Ja z Twoją dłonią wsuniętą w moją ciepłą kieszeń. Zaciskałem palce na Twoich palcach co chwilę żeby sprawdzać czy naprawdę istniejesz. Ty z dłonią w mojej kieszeni…Razem…tak blisko… Nad nami rodził się dzień i budziło ptactwo…światło goniło cienie…a cienie goniły światło…a My je łapaliśmy… w skrzynki, pudełka i paczki…w naszą Magiczną Latarnię Światła… Kocham te dni przy Tobie…

Ciebie Kocham

 

 

zawołaj mnie po imieniu

zawołaj mnie po imieniu
a przyjdę
duszo moja
zawołaj mnie po imieniu
nie pytaj
czy imię moje jest imieniem
przelotnego ptaka
czy krzewu
który w ziemię wrasta
i barwi niebo
kolorem krwi
i nie pytaj
jak mi na imię
ja sama nie wiem
szukam
szukam mojego imienia
i wiem że jeśli je posłyszę
to przyjdę
choćby z dna piekieł
uklęknę przed tobą
i w twoje ręce
moją głowę umęczoną włożę

Halina Poświatowska