Category: Cosel and around (page 5 of 11)
sobotnie dróżki
poplątane i pogmatwane
jak nad torami
elektryczne druty
ciepłe słońce grudnia
ogrzewa twarze aniołom
a dłonie splecione
po kieszeniach się grzeją
Wszystkie szyny kolejowe świata
wszystkie drogi żelazne
do Twoich ust
do Twoich ramion
do Ciebie
mnie prowadzą
Czasem nie potrafię mówić tak…mój język tak ubogim się zdaje… znajdować te wszystkie słowa które są w stanie opisać co do Ciebie czuję… czasem je utykam w swoją druga mowę…pcham w drobiny światła unoszące się wokół… pcham w myśli…skrzynki i pudełka rozświetlone Tobą w trawy, kwiaty kończyny i jesienne liście… wciskam je ptakom pod skrzydła by niosły je Tobie… pełnym Ciebie Najmilsza… te niewypowiedziane słowa zamykam w obrazie… krzyczę w przestrzeń…krzyczę światu… Ciebie Kocham…Ciebie… Mój Szepcie… Moje Szczęście… Czekam Ciebie… Tęsknię Ciebie… Jestem
I jestem…
Obłoki, co z ziemi wstają
I płyną w słońca blask złoty,
Ach, one mi się być zdają
Skrzydłami mojej tęsknoty.
Te białe skrzydła powiewne
Często nad ziemią obwisną,
Łzy po nich spływają rzewne,
Czasem i tęczą zabłysną.
Gwiazdy, co krążą w przestrzeniach
Po drogach nieskończoności,
Są one dla mnie w marzeniach
Oczami mojej miłości.
Patrzą się w ciemne odmęty
Te wielkie ruchome słońca…
I ja miłością przejęty,
Patrzę i tęsknię bez końca
Adam Asnyk
ja…czekam..
na Ciebie…i tęsknię…
Byliśmy tam. Przemykając porankiem, mgłą, polem, nadbrzeżnymi trzcinami. Ja z Twoją dłonią wsuniętą w moją ciepłą kieszeń. Zaciskałem palce na Twoich palcach co chwilę żeby sprawdzać czy naprawdę istniejesz. Ty z dłonią w mojej kieszeni…Razem…tak blisko… Nad nami rodził się dzień i budziło ptactwo…światło goniło cienie…a cienie goniły światło…a My je łapaliśmy… w skrzynki, pudełka i paczki…w naszą Magiczną Latarnię Światła… Kocham te dni przy Tobie…
Ciebie Kocham
zawołaj mnie po imieniu
a przyjdę
duszo moja
zawołaj mnie po imieniu
nie pytaj
czy imię moje jest imieniem
przelotnego ptaka
czy krzewu
który w ziemię wrasta
i barwi niebo
kolorem krwi
i nie pytaj
jak mi na imię
ja sama nie wiem
szukam
szukam mojego imienia
i wiem że jeśli je posłyszę
to przyjdę
choćby z dna piekieł
uklęknę przed tobą
i w twoje ręce
moją głowę umęczoną włożę
Halina Poświatowska
to bezsilność uszminkowała świat
do fotografii
śnieg upudrowal kiełki konwalii
i drzewa mają wygięte rzęsy
prześwietlone okrągłym księżycem
– świat jest taki ładny –
na ulicy
długi cień latarni
wplątał się w deski płotu
milczącego podłużnie
w bramie – na przekór
skrzypiącym krokom
kwitną pocałunki
słyszysz – dzwonią
jak drzemiące główki konwalii
– świat jest taki ładny –
po drugiej stronie
zamkniętych okien
Halina Poświatowska
I don’t want the night
without Your eyes…
jesień mi się tu wlewa przez szpary w podłodze..
zabiera mi dzień i światło chyłkiem…
jak bezdomny suche pajdy chleba z barowych koszyków…
Tom Wasilewski


